, imieniny obchodzą: Jan, Wiktor, Tymoteusz, Kryspin, Walenty, Monika
Do końca roku szkolnego pozostało dni: 696
Szczęśliwy numer na dzisiaj to: 28.





 

 

Nowa redakcja, nowe pomysły.

Jeżeli masz ochote coś ciekawego napisać, to czekamy.

  • W każdym numerze niespodzianka-atrakcyjna nagroda za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki. 
  • Ciekawe artykuły, wywiady, zdjęcia. 
  • Cena gazetki 1zł
  • Kupuj gazetkę tylko od uczniów z identyfikatorem "RedaktorSzkolnej Gazetki Buda"
  • Niektóre teksty ukazują się na naszej szkolnej stronie ( Gazetka online)
  • W każdym numerze gazetki ważne i ciekawe informacje dotyczące projektu Comenius, w którym uczestniczy nasza szkoła wraz z 8 innymi europejskimi państwami

 Rok szkolny 2010/2011

 

Nr 2 - wydanie specjalne

 

Halloween (Ali Hallows Eve - wigilia Wszystkich Świętych) - to święto obchodzone w przeddzień Wszystkich Świętych, czyli 31 października. Choć dziś zwyczaj ten jest okazją do maskarady i zabawy, 2 tysiące lat temu był on traktowany śmiertelnie poważnie.

Tradycja Halloween sięga 2 tysięcy lat i wywodzi się od starożytnych Celtów ( dzisiejsze tereny Anglii, Walii, Szkocji, Irlandii). Ludy te wierzyły, że w wigilię Wszystkich Świętych duchy zmarłych wracają na ziemię i próbują wejść w ciała ludzi. Aby odstraszyć złe duchy Celtowie palili ogniska, przywdziewali upiorne stroje, maski i hałasowali wokół ognia. W sieni zostawiano też pokarm dla wygłodniałych dusz. Ślady tych wierzeń do dziś zachowały się w Szkocji oraz w Irlandii, gdzie 31 października jest świętem narodowym. W Polsce Halloween zyskało popularność dopiero w latach 90. Jego rodzimą odmianą były staropolskie dziady.
Do Ameryki święto Halloween przybyło wraz z irlandzkimi imigrantami dopiero w XIX wieku. W wigilię Wszystkich Świętych przebierali się zwyczajem Celtów w straszliwe stroje i maski urządzając gromadne pochody ulicami miasta. To właśnie amerykańska odmiana Halloween z całą maskaradą, strojami i zabawą została zaszczepiona w zachodniej Europie dopiero w drugiej połowie XX wieku.
Dziś zwyczaj ten wiąże się przede wszystkim z dobrą zabawą, konkursami i prześciganiem się w pomysłowości
1. Zabawa w chwytanie jabłek
Chwytanie jabłek zębami to najpopularniejsza zabawa na Halloween. Polega ona na tym, że zawodnik musi (bez pomocy rąk) zjeść całe jabłko wiszące na sznurku. Zabawę można uatrakcyjnić, jeśli wybierzemy jabłka otoczone w karmelu - to tradycyjny przysmak na Halloween.
2. Zabawa w świetlny krąg
Zabawa ta polega na przeskakiwaniu przez świeczki rozstawione po okręgu na ziemi. Świeczki, które nie zgasną oznaczają szczęśliwe miesiące, ktore czekają Cię w przyszłym roku.
3. Wrzucanie orzecha do płonącego ogniska. Jeśli orzech pęknie z trzaskiem, oznacza to, że ktoś odwzajemni Twoją miłość.
4. Zabawa w chwytanie smakołyków. Zjadanie owoców                                     ciastek
zawieszonych na nitce, bez pomocy rąk.
5. Wróżenie ze spodków. Do tej zabawypotrzebna jest jedna osoba z wyobraźnią, która wcieli się w rolę wróżki przepowiadającej przyszłość z fusów.
6. Mumia- dotej zabawy będzie potrzebny papier toaletowy w rolkach ( najlepszy będzie zwykły, szary papier). Uczestnicy mają się dobrać w pary. Każda z par dostaje rolkę papieru. Jedna osoba z pary będzie mumią, zaś druga - zawijać mumię w papier. Wygrywa ta para, która najszybciej poradzi sobie z tym zadaniem.
7. Zabawy rysunkowe Dotego konkursu będą potrzebne nadmuchane balony i pisaki. Zadaniem uczestników jest narysować na balonie twarz straszydła.
8. Zabawy w przeprawę- dotego konkursu będą potrzebne dwie kartki papieru formatu A4. Zadaniem uczestnika jest przejść całą długość pokoju stąpając tylko na kartki. W tym celu po wykonaniu jednego kroku trzeba się schylić, podnieść kartkę z tyłu, przełożyć ją przed siebie u uczynić następny krok. I tak aż do wyznaczonego punktu. Uczestnik, który postawił nogę na podłodze (dywanie) poza kartką wypada z gry.
9. Poszukiwacze skarbów.
Do tej zabawy trzeba przygotować mnóstwo cukierków, które należy ukryć w najmniejszych zakamarkach mieszkania. Wygrywa ten, kto znajdzie
najwięcej łakoci.                                                                                             l:
10. Balony z zadaniem
Do balonów włożyć pojedyncze karteczki z zadaniami. Uczestnicy zabawy przekłuwają balony i wykonują zadania z kartki. Za te wyczyny należy im się nagroda, np. słoik łakoci.
11. Kalambury Na małych karteczkach należy wypisać kilkunastu bajkowych bohaterów, których przedstawiają kolejni uczestnicy wyłącznie za pomocą gestów i mimiki. Zadaniem zgromadzonych jest odgadnąć, kogo przedstawia zawodnik.
Aby wykonać lampion z dyni potrzebna jest dorosła osoba, która wytnie nożem czubek dyni. Zadaniem dzieci jest wydrążenie środka dyni łyżkami (trzeba więc przygotować wcześniej miski, do których dzieci wrzucać będą miąższ). Po skończeniu tej pracy dzieci rysują oczy, nos i zęby, które dorosły opiekun wycina nożem. Na koniec w środku dyni umieszcza się małą świeczkę.
13. Lampiony na Halloween
Łatwe do wykonania dla dzieci. Potrzebne materiały to puste słoiki, puszki, butelki, kartony lub krepa o różnych kolorach, różnobarwne sznurki, wstążki lub rafia. Zadaniem dzieci jest narysowanie kredkami lub flamastrami twarzy strachów na kartonach , okrycie nimi słoików (skleić lub zszyć na okrętkę). Do dekoracji można dodać kolorowe sznurki, włożyć świeczkę do środka i lampion gotowy!
14. Cukierek albo psikus -zwyczaj chodzenia straszliwych przebierańców po domach. Dzieci pukają do mieszkań z wołaniem: "Cukierek albo psikus" lub z bardziej rozbudowanym uzasadnieniem swych żądań: My jesteśmy straszne zmory, Bardzo groźne z nas upiory, Jeśli nie chcesz nas się bać, Musisz nam cukierka dać.
My jesteśmy straszne zmory,
Bardzo groźne z nas upiory,
Jeśli nie chcesz się nas bać,
Musisz nam cukierka dać.
!!!!!!!!!!
Duchy, zjawy i upiory,
 Diabły, strzygi, inne zmory,
 Dzisiaj ze swych grobów wstają
 I do Twoich drzwi pukają,
 Jeśli nie chcesz ich się bać,
Musisz im cukierka dać.
!!!!!!!!!!
Nawiedzamy dzisiaj domy,
W upiornym nastroju,
Lepiej nas nie złościć
I dać łakocie w słoju!
!!!!!!!!!!
Będziemy Was straszyć
Duchami i zmorami.
Bośmy łącznikami z tamtymi stworami.
Jeśli więc nie chcecie złych strachów w swoim domu,
Musicie nas przekupić, kilkoma cukierkami!

 

 

ROK SZKOLNY 2009/2010

Redakcja:
 
Opiekun: A. Sojka
Redaktorzy:
naczelny – Aleksandra Solecka
Bartłomiej Wiśniowski, Beata Wiśniowska, Kewin Pietruska, Oliwia Adamczyk, Kamil Kamiński, Ela Kucharska, Paulina Kurek, Kamila Wiśniewska, Karolina Janik
 
W kregu patrona
 
 
Co Janek i Staś widzieli we Lwowie ?
 
Na podstawie "Piękna nasza Polska cała. Czytanki polskie dla V klasy szkoły powszechnej." Stanisław Tync i Józef Gołąbek Wydawnictwo Książnica Atlas S.A. Lwów-Warszawa 1931. "Co Janek i Staś widzieli we Lwowie", str. 83
Wagony turkotały, Staś i Janek rozmawiali bez przerwy. Jechali do Krakowa.
 
Staś: Powiedz mi, co podobało ci się najwięcej we Lwowie? Bo mnie podobał się sam Lwów.
Janek: Jak to sam Lwów?
Staś: We Lwowie podobał mi się najwięcej sam Lwów. Czytałeś "Oko proroka" Łozińskiego?
 Janek: Nie. Pożyczysz mi, dobrze?
Staś: Dam ci tę książkę. Tam jest opisany stary Lwów, kiedy krzyżowały się tu szlaki handlowe. Podoba mi się ten Lwów, który bronił się przed Tatarami i przed Chmielnickim, Lwów "zawsze wiemy Rzeczypospolitej". Wiesz, że Lwów jako miasto otrzymał order Virtuti militari?
Janek: To bardzo dziwne, że miasto otrzymało odznaczenie. Każdy lwowianin musi być z tego dumny. I miasto samo bardzo jest ładne.
Staś: Podobał mi się tam pomnik Kilińskiego, Fredry, Kopiec Unii Lubelskiej, kościół dominikanów, teatr. Ulice szerokie, ładne. Lwów jest miastem wojewódzkim daleko na wschodzie, jak Wilno, ale ma zupełnie inny wygląd.
Janek: Zupełnie jakby przyjechało z Warszawy! Staś: Tatku, słyszysz co Janek mówi?
Tato: Ma rację. Lwów to miasto więcej nowoczesne, z naszych czasów i mniej byłoby dziwne np. w Ameryce niż Wilno lub które z małych miasteczek.
Staś: Gdy myślę o Lwowie, to mi przychodzi na myśl Jan Kazimierz.
Tato: A tak, bo Jan Kazimierz składał tam śluby i uniwersytet jest nazwany jego imieniem. Ale ja nie myślę o żadnym królu, tylko o obronie Lwowa; myślę, że była to piękna spawa, wielka i sławna.
Janek: Tak, w chwili niebezpieczeństwa trzeba chwytać za broń. Ale byłoby jeszcze wspanialej, gdyby ludzie byli dla siebie pełni przyjaźni. Moja mama czasami mówi taki wiersz: ,,0, kiedyż wykujemy, strudzeni oracze, lemiesze z pałaszy skrwawionych?."        
Staś: A pałasze są jednak ciągle potrzebne. Ileż razy padłby Lwów, gdyby się nie bronił, ileż to burz przeszło nad nim? Trzeba się bronić!
Tato: Chłopcy, żal mi, że nie możemy machnąć się do Borysławia, ale nie mamy na to czasu. Bo to ze Lwowa trzeba by dojechać do Stryja i stamtąd do kopalni nafty.
Janek: Jak można naftę kopać, kiedy to jest płyn?
Tato: Wiercą otwory w ziemi świdrami, a gdy natrafią na jeziorko ropy, pompują ją, dopiero potem przerabiają na naftę, benzynę i smary.
Staś: A niedaleko Borysławia leży Truskawiec, tam tryskają źródła o wodzie gorzkawej lub słonej, tyle mają w sobie rozpuszczonych minerałów.
Janek: Słyszałem, że jedno źródło nazywa się "Naftusia", gdyż woda ma zapach nafty.
Staś: Są to wszystko źródła lecznicze, tak jak w Krynicy, Szczawnicy,          Ciechocinku, Inowrocławiu.
Tato: Nie tylko więc ziemia w Polsce jest ciekawa i to, co na ziemi. Pokazuje się, że i w głębi ziemi polskiej są cenne skarby, minerały, wody. Nie brakuje nam bogactw.
 
Cześć! Nazywamy się Ela iPaula. Pewnie wielu z Was ma przyjaciół (przyjaciółki) ,w związku z tym napisałyśmy kilka zasad dobrej przyjaźni Oto one:
ZASADA 1 Umów się czasem na Pizzę ze swoją przyjaciółką .
ZASADA 2. Jeśli okaże się, że już nie jesteście najlepszymi przyjaciółkami, lecz tylko zwykłymi koleżankami, starajcie się naprawdę robić wszystko, by ją utrzymać, bo potem możecie żałować. ZASADA 3. Pamiętajcie, by zawsze wspierać swoją przyjaciółkę. Nie dołujcie jej kiedy widzicie, że i tak już się wycierpiała.
ZASADA 4..... Bądźcie PO PROSTU SOBĄ .
ZASADA 5. Bądźcie wobec siebie uczciwi.
ZASADA 6. Spędzajcie ze sobą dużo czasu.
ZASADA 7. Rozmawiajcie ze sobą bez żadnych zahamowań i obaw (o wszystkim, na co tylko macie ochotę).
 
TAM   BYLISMY. . .
 
INWALD
dNa wycieczkę wyjechaliśmy o godzinie 7.45.Jazda autobusem miała trwać około 4 godz. Po godzinie mieliśmy przerwę na posiłek i skorzystanie z toalety.      
Kiedy w końcu dojechaliśmy ma miejsce, wszyscy się bardzo cieszyli, bo już nie mogliśmy się doczekać. Pani bibliotekarka rozdała nam bilety i rozpoczęła się zabawa. Na początku zwiedzaliśmy park miniatur. Były tam np. Wieża Eiffla, Świątynia Akropolu, Bazylika św. Piotra i wiele innych budowli, a wszystkie miniatury były w skali 1 : 26. Byliśmy też w labiryncie, w którym trochę się pogubiliśmy, ale w końcu wszyscy wyszli. Czas spędzony w parku to nie tylko okazja obejrzenia miniatur najsłynniejszych budowli świata, ale także doskonała zabawa w mini lunaparku. Wszystkim polecam odwiedzenie tego parku, ja też tam z chęcią pojadę jeszcze raz. Po wspólnej zabawie w parku wyruszyliśmy w dalszą drogę do Wadowic. Tam mogliśmy zobaczyć gdzie urodził się Jan Paweł II, gdzie chodził do szkoły , kościoła … no i jedliśmy kremówki.
 Wróciliśmy zmęczeni i zadowoleni z wycieczki. Każdy z nas na pewno będzie dobrze wspominać czas spędzony na wycieczce.
 
Napisała: Beata Wiśniowska
 
UŚMIECHNIJ SIĘ
 
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.
 
 
Dlaczego w Titanicu grał Leonardo Di Caprio? Bo Chuck Norris by wszystkich uratował.
 
W szkole na matematyce pani pyta Jasia:
-Jasiu co to jest kąt??
Jasiu na to:
-Kąt to najbrudniejsza część mojego pokoju.
 
Dzieci miały narysować portret swojego taty. pani podchodzi do Jasia i pyta :
-Czemu twój tata ma niebieskie włosy?
-Bo nie miałem łysej kredki.
Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
- U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
- U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.
 
Boże Narodzenie tuż- tuż…
 
Skąd pochodzi słowo KOLĘDA ?
 
 
Wigilia. Niepowtarzal­ny dzień w roku. Rado­sny nastrój, który pojawia się z pierwszy­mi dźwiękami kolędy. Znów mamy czas rodzinnych spo­tkań, wspólnego śpiewania, nadziei i wiary w to, co dobre. Święta Bożego Narodzenia to najcieplejsze dni w roku. To czas miłości. Czas kolędy.
Skąd pochodzi słowo ,Ko­lęda"? W starożytnym Rzy­mie pierwszy dzień każdego miesiąca nazywano kolędą. Od 45 roku p.n.e., po refor­mie kalendarza, kalendy styczniowe rozpoczynały no­wy rok. Witano go uroczy­stymi śpiewami, składano so­bie życzenia i wręczano po­darki. Noworoczne pieśni, podobnie jak pierwszy dzień roku, nazywano kalendami. W Polsce, po wprowadzeniu chrześcijaństwa, mianem ,,kalendy" określano również okolicznościowe pieśni bo­żonarodzeniowe, śpiewane od 25 grudnia do 2 lutego.
   Istniały dwa  rodzaje pieśni bożonarodzeniowych: ludowe, których nie wolno było śpiewać w kościele, i religijne, z łacińskimi teksta­mi. Śpiewano je na nutę sta­rych melodii kościelnych. Z biegiem czasu powstawały nowe kolędy, komponowane i opracowywane przez zna­nych twórców. Zyskiwały one dużą popularność i we­szły do bożonarodzeniowe­go kanonu na równi z daw­nymi utworami religijnymi.
Kolęda - to nie jedyne słowo związane z bożonaro­dzeniowymi pieśniami. Dłu­go używano również innych nazw: kantyczka i rotuła. Kolęda przyjęła się w Polsce na dobre dopiero w XVII wieku. Z tradycją obchodów Bożego Narodzenia wiążą się też pastorałki, czyli pie­śni pasterzy.
Kolędy w pierwotnej, lu­dowej postaci były pieśnia­mi życzeń. Muzykę i teksty przekazywano z pokolenia na pokolenie, często "pożyczano" melodie z popular­nych piosenek tanecznych. Kolęda ,,Bóg się rodzi" jest polonezem, w innych znaj­dziemy rytmy mazurka, kra­kowiaka, a nawet tańców in­nych narodów: menueta, sa­rabandy czy folii. W kolę­dach pobrzmiewają też ko­łysanki, jak choćby w naj­bardziej chyba znanej ,.Lu­lajże, Jezuniu".
 
Lulajże ,jezuniu, moja perełko, lulaj, ulubione me pieścidełko…
Słowo ,,kolęda" ma jesz­cze jedno znaczenie: "dani­na". Od najdawniejszych czasów podczas świąt dawa­no służbie i biednym podar­ki, zwane kolędami, stąd też "chodzenie po kolędzie". Kiedyś dary, czyli kalendy lub kolędy, zbierał ksiądz. dziś po kolędzie chodzą ko­lędnicy, którzy, śpiewając i odgrywając okolicznościowe scenki, dopominają się o po­częstunek i drobne datki. W zwyczaju tym przetrwały tra­dycje dawnych widowisk bo­żonarodzeniowych: miste­riów i jasełek.
 
 
 
Mości gospodarzu, domowy szafarzu,
nie bądź tak ospały,
każ nam dać gorzały dobrej z alembika
i do niej piernika.
 
Hej, kolęda, kolęda!
 Kolędy, które dziś śpiewamy w wigilijny wieczór.
 
 
 
Opracował: Kewin Pietruska
 
HUMOR Z ZESZYTÓW

 

 

 

 
 
 
 
   Jak w każdym roku szkolnym, na przełomie kwietnia i maja rozpoczął się sezon wycieczek szkolnych i Zielonych Szkół. Dla klas szóstych to już ostatni wspólny wyjazd, ale klasy trzecie, czwarte i piąte mają jeszcze przed sobą niejeden wyjazd.
W tym roku szkolnym klasa 4a i 6a 13-15 maja wyjechały na trzydniową wycieczkę do Karpacza i Karkonoskiego Parku Narodowego.
Klasy piąte 28-30 kwietnia pojechały do Gór Stołowych i Kudowej, a klasa 6a i 4b pojechały 27-30 kwietnia na wycieczkę po Wielkopolsce. Klasa 6b 25-29 maja pojedzie na pięciodniowy wyjazd w Beskid Żywiecki.
Klasy młodsze cały tydzień spędzały na Zielonej szkole w okolicach Częstochowy.
 Każdy uczeń uwielbia szkolne wycieczki, wyjazdy i Zielone Szkoły. Te kilka dni spędzone w gronie koleżanek i kolegów to najfajniejszy okres w ciągu całego roku szkolnego. I co najważniejsze - wycieczki to taki wstęp do wakacji. Dlatego życzę wszystkim wspaniałych przygód i udanego wypoczynku na tegorocznych wakacjach.
 No i oczywiście życzę moim koleżankom i kolegom z klas VI powodzenia w nowych szkołach. Przecież od września idziemy do gimnazjum.
Kasia Beker klasa VIb
 
 
26 maja - tego dnia wszystkie dzieci - zarówno te malutkie, jak i już całkiem dorosłe składają życzenia swoim mamom, dają im kwiaty i prezenty. W Polsce po raz pierwszy obchodzono Dzień Matki 1923 roku w Krakowie. Dzień ustalono po to aby ludzie uprzytomnili sobie przynajmniej raz w roku jak ważna jest rola mamy w ich życiu.

Historia święta Matki sięga czasów starożytnych - obchodzono je już w starożytnej Grecji (wiosenne święto Matki Natury, podczas którego składano hołd Rei, żonie Kronosa, która była matką wszechświata i wszystkich bóstw) i w Rzymie (święto bogini Cybele, również uważanej za matkę bogów, było ono obchodzone prawdopodobnie pomiędzy 15 a 18 maja).

W czasach nowożytnych, mniej więcej w 1600 roku, w Anglii pojawiła się tradycja świętowania tzw. Matczynej Niedzieli. W tym dniu (w czwartą niedzielę Wielkiego Postu) oddawano cześć swoim matkom, składano Im życzenia i przynoszono drobne upominki.
 
 
 
Początki ogrodu sięgają roku 1930, kiedy to na Wyspie Bolko powstało prywatne minizoo. W 1937 roku wykupiło je miasto, wzbogaciło o wiele gatunków zwierząt, czyniąc zeń drugi co do wielkości tego typu ogród na Górnym Śląsku. Podczas działań wojennych został całkowicie zniszczony. W 1953 roku nastąpiło ponowne otwarcie odbudowanego ogrodu zoologicznego. Powódź tysiąclecia w 1997 dotknęła również zoo, niszcząc je w bardzo dużym stopniu. W 1998 roku nastąpiła odbudowa i kilkakrotne powiększenie terenów ogrodu oraz uroczyste otwarcie.
Obecnie w naszym ZOO przebywa 956 zwierząt w 227 gatunkach:

Ssaki / Mammals 73 gat., 341 szt.
Ptaki / Birds 89 gat., 452 szt.
Gady / Raptiles 11 gat., 66 szt.
Płazy / Amphibians 11 gat., 97 szt.
Bezkręgowce / 43 gat.
 Zachęcamy do odwiedzenia naszego opolskiego ZOO. W tym roku nasz ogród zoologiczny wzbogacił się o wiele nowych zwierząt. Najnowszą atrakcją jest jedenasto miesięczna uchatka kalifornijska o imieniu Grace, która przyjechała do nas z Norymbergii. Już od kilku dni można ją zobaczyć na dużym basenie. Warto zobaczyć też nasze opolskie goryle: Aschari (10 lat), Abeeku (17 lat) i D`jeeco( 11 lat).
 
Marta Konieczna i Alicja Wolna
 
 
 
 
Film pt „Popiełuszko. Wolność jest w nas” to obraz życia księdza Jerzego od lat dzieciństwa na polskiej prowincji, poprzez okres kształtowania się jego powołania w wojsku, proces rodzenia się jego legendy w czasie ciężkiej próby stanu wojennego, aż po jego bestialski mord i gromadzący blisko pół miliona ludzi pogrzeb. Film obejrzeli uczniowie klasy VIc.
 
„Księdza Jerzego możemy nazwać współczesnym rycerzem, bo w swoich kazaniach odważył się mówić prawdę i był niezłomnym obrońcą praw Bożych i ludzkich. Sam Popiełuszko mówił: „Prawda kosztuje dużo, lecz wyzwala”. Męczeństwo księdza poruszyło ludzi na całym świecie i stało się symbolem walki o wolność. Kapłan był nie tylko żarliwym chrześcijaninem, ale i oddanym patriotą. Zginął zarówno dlatego, że świadczył o Chrystusie, jak i dlatego, że reżim Jaruzelskiego uznawał Go za wroga. Oto słowa Jana Pawła II : „…aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie”.
Uczennica z klasay VIc
 
Ksiądz Jerzy poświęcił swe życie, abyśmy teraz żyli w wolnej Polsce. Do końca walczył, nie poddawał się i był wierny hasłu Bóg, Honor, Ojczyzna.
 
                                                                                                       Aleksandra Kociubińska
 
Stał zawsze po stronie krzywdzonych i słabszych. Był wielkim patriotą. W swoim kościele odprawiał nabożeństwa w intencji Ojczyzny, na które przychodziło tysiące ludzi. Za swoją postawę był prześladowany przez władze. Nigdy jednak nie dał się zastraszyć. Był szlachetny i odważny. Za swoje przekonanie oddal życie.
 
                                                                                                                  Daniel Stadnik
 
 „W swych homiliach mówił prawdę o tym, co działo się w tamtych czasach. Traktował wszystkich jednakowo. Oddawał biedniejszym, co tylko miał i mógł oddać. Dostrzegał dobro w każdym człowieku.”
 
Uczeń z klasy VIc
 
 
 
Zwierzenia kota Leosia część 6 – Pamiętajcie o zwierzętach.
 
 Mieszkam w moim nowym domu już od 9 miesięcy. Przeżyłem w moim życiu dobre i złe dni. Do złych zalicza się moja choroba, z której już zostałem wyleczony dzięki fachowej pomocy panów weterynarzy, którzy mnie szczęśliwie zoperowali. Do dobrych takie, gdy siedzę przy otwartym oknie w oczekiwaniu na Melę, która lubi sobie brykać w okolicznych ogródkach. Wraca ona niekiedy o 22.00, a czasem nawet później. Ja też do niej dołączam, kiedy jest ciepło i dobrze się czuję. Lubię mój dom, bo dostaję moje ulubione jedzenie i mam swój wygodny, czerwony fotel i szarą kanapę.
Z Melą dobrze nam się układa. Bawimy się piłeczką i toczymy ją do siebie nawzajem. Czasem, szczególnie rano, ćwiczymy zapasy, ale oczywiście nie robimy sobie krzywdy. Po kryjomu podjadamy sobie z miseczek jedzenie; Mela niespodziewanie polubiła moje dietetyczne chrupki, a ja nie pogardzę paroma kęskami Wiskasa, chociaż nasze opiekunki nie bardzo na to podjadanie pozwalają.
Polubiłem już wychodzenie na dwór, ponieważ poznałem wielu kocich kolegów. Zawsze w piątki oglądam z moimi opiekunkami ulubiony program telewizyjny So you think you can dance. Oczywiście zasypiam już po paru minutach, bo jaki ze mnie tancerz. Bardzo dobrze się tu czuję i jestem pewien, że nikt mnie z powodu wyjazdu na wakacje z tego domu nie wyrzuci.
Nie pozbywajcie się z domu swoich zwierząt tylko dlatego, że nie macie ich gdzie i z kim zostawić, gdy wyjeżdżacie na wakacje. Zawsze można znaleźć opiekę dla swojego pupila. A co to za wakacje, kiedy ciągle się zastanawiasz, co się z twoim zwierzątkiem dzieje. Zawsze pamiętajcie, co powiedział Mały Książę:
 
Jest się odpowiedzialnym za tego, kogo się oswoiło.
 
Życzę Wam wspaniałych, udanych wakacji i szczęśliwego powrotu do domu.
 
 
                                                                       Wasz kot Leoś
Monika Czelakowska
 
 
 
                          Nasza domowa planeta zwierząt
Mela i ja jesteśmy karmieni dwa razy dziennie jedzeniem, które lubimy. Mela lubi Whiskas dla juniorów, a ja otrzymuję specjalną karmę, ponieważ jestem trochę chory.
Koty „zewnętrzne”, to znaczy bezdomne, mają stały dostęp do suchej karmy i wody. Częstym gościem w ich miseczce jest kot Szaruś Klapnięte Ucho, który mieszka w komórce u sąsiada, ale tak naprawdę nie ma właściciela. Pojawiają się również Kropka i Kicia z sąsiedztwa.
Ale nie tylko koty przychodzą na posiłki. Sucha kocia karma smakuje również rodzinie kosów Eufemii i Adasiowi, którzy bardzo ostrożnie podchodzą do miski z jedzeniem i szybko odfruwają.
W wodzie do picia uwielbiają się kąpać ślimaki, takie czarne bez domków na grzbiecie, które czasami obserwuję przez okno.
Nocnym gościem jest również jeż Filip Tuptuś, który co kilka dni urządza sobie uczty w miseczce z jedzeniem. Lubię patrzeć przez okno, z jakim apetytem zajada kocią karmę.
Zimą odwiedzał nas również zając Kłapouszek, który wprawdzie nie był smakoszem kociego jedzenia, ale lubił obgryzać gałązki i drzemać pod krzewem. Potrafił tak się zamaskować, że trudno go było dostrzec.
Wszystkie te zwierzęta oglądam sobie przez okno, bo nieczęsto wychodzę z domu, chyba że na krótki spacer przy dobrej pogodzie. Od czasu moje ostatniej choroby muszę bardzo dbać o zdrowie.
Niedawno taksówką wieziono mnie do weterynarza, i po drodze pan taksówkarz opowiadał, że jak w nocy czeka na postoju na pasażerów, to widzi różne zwierzęta podchodzące bardzo blisko np. lisy, łasice, zające. To bardzo dobrze, że nie boją się ludzi. Cieszę się, że mamy swoją, domową planetę zwierząt.
Monika Czelakowska
 
 
Zwierzenia kota Leosia    cz.4  
Mela
 Późną jesienią w naszym domu pojawiła się kotka o imieniu Mela. Ma 7 miesięcy, jest mała i bardzo zabawna. Tak samo jak ja ma czarne futerko i krawacik na szyi. Moje właścicielki wzięły ją od pewnej Dobrej Pani, która dokarmiała również całą jej rodzinkę w liczbie 5 kotów. Dwa z nich pojechały na wieś. Mela przez pierwsze tygodnie mieszkała sama w garażu, potem ośmieliła się i coraz częściej z niego wychodziła. Przyzwyczaiła się do spania pod schodami i stała się coraz bardziej ufna. Teraz najczęściej wchodzi do spiżarni i wygrzebuje ze swojej paczki kocie jedzenie.
 Śpi pod schodami lub na czerwonej kanapie. Lubi jak bierze się ją na kolana i ogląda razem ze mną telewizję. Najbardziej ciekawi ją program Animal Planet o zwierzętach.
 Zawsze, kiedy jestem w pobliżu, łapie mój ogon i zachęca do zabawy miękkimi piłeczkami, które specjalnie dostaliśmy od naszych właścicielek. Ja raczej rzadko bawię się z nią, bo jestem lwem kanapowym i dużo lubię spać. Kotka jest bardzo ciekawska, wchodzi wszędzie, aby zbadać każdy kąt i miejsce. Często wskakuje na wysokie meble i lubi oglądać też padający śnieg, wygrzebuje ziemię z doniczek, co prowadzi to do zamykania wszystkich pokojów na piętrze.
 Już przyzwyczaiłem się do Meli, lecz czasem nie podoba mi się jej ruchliwość. Jednak już nie wyobrażam sobie życia bez niej.
 
Monika Czelakowska

 

 

 
 
 (również w skrócie Międzynarodowy Dzień Książki lub Światowy Dzień Książki) – doroczne święto organizowane przez UNESCO w celu promocji czytelnictwa. Dzień ten po raz pierwszy obchodzono w 1995 roku.
Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich obchodzony jest 23 kwietnia.
Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii – w 1926 roku wystąpił z nim wydawca z Walencji,
23 kwietnia jest w Katalonii hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – Świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew pokonanego przez św. Jerzego smoka. Później kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami z książek.
 
Obchody Światowego Dnia Książki w Polsce są jednym z przedsięwzięć mających na celu popularyzowanie czytelnictwa .Według badań Biblioteki Narodowej 46% Polaków w ogóle nie czyta książek. Osoby zawodowo zajmujące się badaniem czytelnictwa biją na alarm i apelują o tworzenie mody na czytanie.
 
Dzień Bibliotekarza i Bibliotek—8 maja
Tydzień Bibliotek—8-15 maja
W Tygodniu Bibliotek nasza szkolna biblioteka przygotowała dla wszystkich uczniów prezentację multimedialną pt „Baśniowy świat Andersena”. Prezentację przygotowała i prowadziła p. K. Dmochowska. Uczniowie z zainteresowaniem wysłuchali ciekawostek z życia tego znanego baśniopisarza i obejrzeli wystawę jego książek. Prezentacji towarzyszyła wystawa prac plastycznych uczniów klas I-III.
 
Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich
 (również w skrócie Międzynarodowy Dzień Książki lub Światowy Dzień Książki) – doroczne święto organizowane przez UNESCO w celu promocji czytelnictwa. Dzień ten po raz pierwszy obchodzono w 1995 roku.
Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich
obchodzony jest 23 kwietnia.
Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii – w 1926 roku wystąpił z nim wydawca z Walencji,
23 kwietnia jest w Katalonii hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – Świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew pokonanego przez św. Jerzego smoka. Później kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami z książek.
 
Obchody Światowego Dnia Książki w Polsce są jednym z przedsięwzięć mających na celu popularyzowanie czytelnictwa .Według badań Biblioteki Narodowej 46% Polaków w ogóle nie czyta książek. Osoby zawodowo zajmujące się badaniem czytelnictwa biją na alarm i apelują o tworzenie mody na czytanie.
 
 
 
 
 

HOROSKOP NA 2009 ROK

 

BLIŹNIĘTA - przez pierwsze 20 dni nowego roku omijaj szerokim łukiem gabinet p. Dyrektora, bo spotkanie z „głową szkoły” może się źle skończyć. Uważaj na lekcjach WF-u. Szczęśliwe liczby: 7, 12, kolor: czerwony, dzień: środa .

BARAN- uwaga! Powrót do szkoły po przerwie świątecznej skończy się katastrofą na lekcji matematyki. Uważajcie na brunetów i blondynki. Szczęśliwy dzień to wtorek. liczby: 5, 26, kolor: żółty.

RAK - w szkole, z nowym rokiem nowe znajomości. Tym razem ze starczych klas. Szykują się niespodzianki. Będziesz musiał opędzać się od adoratorów. Niestety jednego z nich skrzywdzisz, ale szybko naprawisz błędy. Szczęśliwe liczby: 5,15, kolor: biały, dzień: wtorek.

BYK - już w pierwszych dniach stycznia będziesz wzywany do odpowiedzi częściej niż zwykle. Uważaj na języku polskim. Niedługo poznasz kogoś ciekawego. Twój szczęśliwy dzień to sobota, liczby: 13, 16, kolor: zielony.

STRZELEC - nie bój się zrobić pierwszego kroku - to będzie wielkie uczucie. Twój zapas energii nie będzie przesadnie wielki, więc rozkładaj siły tak, aby starczyły na cały rok. Skup się na lekcjach przyrody. Twój szczęśliwy dzień to poniedziałek, liczby: 34,12, kolor:pomarańczowy.

KOZIOROŻEC - nie rozpowiadaj swoich sekretów. Trzymaj język za zębami a zyskasz przyjaciół. Naucz się słówek z języka angielskiego, będziesz często pytany. Uważaj na blondynów. Twój szczęśliwy dzień to czwartek. Liczby: 12,37, kolor: czarny.

WODNIK - nie bądź zbyt surowy dla swoich przyjaciół. Nie odkładaj podręczników na półkę, w tym roku będziesz często musiał wykazać się wiedzą. Czeka Cię miła niespodzianka w kwietniu. Ktoś ciekawy pojawi się w szkole. Twój szczęśliwy dzień to piątek, liczby: 1, 18, kolor: niebieski.

RYBY - Obdaruj swoich przyjaciół czymś co sprawi im przyjemność. Nie zapomnij w tym roku o wypełnianiu kuponów LOTTO. Czeka Cię wielka wygrana. W szkole raz pod górkę a raz z górki. Uważaj na lekcjach matematyki. Szczęśliwe liczby to 14 i 7, kolor: czerwony, dzień: niedziela.

WAGA - zachowaj zimną krew przy rozwiązywaniu trudnych zadań, nie tylko z matematyki. Poproś kogoś o pomoc. Uważaj w tym roku na lekcjach języka polskiego. Będziesz miał wiele szczęścia w maju i listopadzie. Twoje szczęśliwe liczby to 6, 16, kolor: biały, dzień: poniedziałek.

LEW - przed Tobą same szczęśliwe dni. Nauka nie będzie Ci sprawiać kłopotów, ale pod warunkiem, że będziesz starannie odrabiał zadania domowe. W kwietniu czeka na Ciebie wielka niespodzianka. Uważaj na lekcjach WF-u. Szczęśliwe liczby to 13, 19, dzień: wtorek, kolor: czerwony.

SKORPION - w pierwszej połowie roku będziesz bardzo szybko realizował wszystkie swoje plany, w drugiej czeka Cię podróż marzeń. Staraj się zawsze słuchać rodziców, oni zawsze mają rację. Twój szczęśliwy dzień to poniedziałek, kolor: zielony a liczby:10, 15.

PANNA- zawsze postępuj zgodnie ze swoim sumieniem, nie rób przykrości najbliższym. Czekają Cię miłe chwile w czerwcu i lipcu. Uważaj na lekcjach matematyki. Szczęśliwe liczby 34, 21, kolor: brązowy, dzień: czwartek.

 Opracowały:Martyna Rencz, Anna Hein, Marta Konieczna

 


Zwierzenia kota Leosia  cz.3

Spacer

   Pewnego, słonecznego dnia, przed południem spałem sobie smacznie w moim ulubionym czerwonym fotelu, kiedy Babcia otworzyła drzwi na taras. Poczułem ciepły powiew wiatru i ogromną chęć pospacerowania po okolicy przez godzinkę lub dwie. Byłem już po obfitym śniadaniu, więc wyśliznąłem się niepostrzeżenie, naostrzyłem pazurki na stercie drewna do kominka i ruszyłem w świat. Najpierw zwiedziłem najbliższą okolicę. Dowiedziałem się, że w sąsiedztwie mieszkają trzy kotki - Kicia, Kropka i Zorina, a trochę dalej Malwina ze swoją mamą, której imienia nie poznałem. Ostrzegły mnie, że powinienem uważać na kocura Inkasa, który jest wielki jak tygrys i nigdy nie przepuści okazji, aby komuś przyłożyć. Nie zatrzymując się dłużej, powędrowałem dalej.

   Po kilkunastu minutach spaceru okolica wydała mi się jakaś znajoma. Poznałem kiosk warzywny, znajome brązowe ławki i parking. Pomyślałem sobie, że jeśli zaszedłem już tak daleko, to wykorzystam okazję i odwiedzę stare znajome piwnice. Ponieważ mój spacer trwał już dobrych kilka godzin, poczułem się głodny i postanowiłem znaleźć miejsce, w których Dobra Pani zostawia strawę dla takich kotów jak ja. Nie chciało mi się wracać, więc przedłużyłem mój spacer do… dwóch tygodni. Później było gorzej, zgubiłem drogę powrotną do domu. Pozostało mi tylko krążyć po parkingu i w pobliżu kiosku warzywnego z nadzieją, że moje właścicielki przyjdą w końcu na zakupy. Tak też się stało. Pewnego dnia Mama przyjechała na rowerze po jarzyny, poznała mnie i zabrała do domu. Pierwszy dzień po powrocie spędziłem w czerwonym fotelu i myślałem, że jestem w raju. Chociaż… kto wie, czy kiedyś znowu nie wyruszę na dłuższy spacer… Jestem przecież kotem.

Monika Czelakowska klasa VIb

 


 Krótka historia kalendarza

  Na początku roku, w styczniu, warto również wspomnieć coś o kalendarzu. Otóż nie zawsze był on taki, jakiego go znamy, a nawet kiedyś nie istniał wcale.
  Już ludzie pierwotni zauważali powtarzający się cykl zmian, jakie zachodziły w przyrodzie, czyli pory roku. Obserwowali również zmiany faz księżyca. Na podstawie tych obserwacji, Sumerowie (starożytny lud zamieszkujący Mezopotamię, czyli dzisiejszy Irak) stworzyli pierwszy kalendarz. Podobnie uczynili Majowie (żyli oni w Ameryce Południowej).
  Kolejny kalendarz, to kalendarz juliański. Został opracowany na życzenie Juliusza Cezara i wprowadzony w życie w 45 roku p.n.e. Był on jednak niedokładny: nie były w nim zaznaczone lata przestępne. Ponieważ Ziemia okrąża Słońce w 365 dni i 6 godzin, co 4 lata, w rok przestępny, trzeba doliczyć dodatkowy dzień. W przeciwnym razie, za wiele lat początek wiosny wypadnie, na przykład w środku zimy. Ten problem mógł być wyeliminowany dopiero w 1582roku. Został wtedy bowiem opracowany kalendarz gregoriański.

  Niektóre kraje katolickie, w tym Polska, dokonały zmiany kalendarza natychmiast w 1582 roku, kiedy ukazała się bulla papieża Grzegorza XIII. Kraje protestanckie dokonały tego trochę później.

  Czy zauważyliście, jak bardzo potrzebny nam jest kalendarz? Porządkuje dni, tygodnie, miesiące. Dzięki niemu wiemy, kiedy będzie św. Mikołaj i kiedy przyjdą święta Bożego Narodzenia. Wiemy też, kiedy zdarzyło się coś ważnego bardzo dawno temu.

Kalendarz to jeden z najstarszych i najważniejszych wynalazków.

 Katarzyna Beker   klasa VI

 


  

Czas wolny w zimowe dni

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok to czas dla wszystkich bardzo szczególny. Ostatnia przerwa świąteczna była bardzo długa, 16 dni bez szkoły i szkolnych obowiązków. Przeprowadziłyśmy w szkole wywiady z ponad 80 uczniami i pytałyśmy się gdzie w tym roku spędzili ten czas.

 Oto wyniki: 60 osób w domu, 23 wyjechały do rodziny, a 2 osoby ten czas spędziły na zorganizowanym wyjeździe w górach.

Wynika z tego, że jednak najczęściej zostajemy w domu, by wspólnie z najbliższymi cieszyć się każdą chwilą świątecznego, magicznego czasu. Przed nami zimowe ferie. Znowu dwa tygodnie wolnego czasu. Będziemy wyjeżdżać w góry, do babci czy znajomych. Wielu z nas spędzi te ferie w domu. Jeżeli dopisze zimowa pogoda będziemy bawić się na śniegu, zjeżdżać na sankach czy nartach. Pamiętajmy jednak, że możemy to robić tylko w miejscach do tego przeznaczonych. Nigdy nie bawimy się w pobliżu przejeżdżających samochodów czy oblodzonych zbiorników wodnych. Najlepiej żeby towarzyszyły nam osoby dorosłe. Tylko bezpieczna zabawa może być przyjemna i sprawiać nam dużo radości.

Przygotowały i opracowały:

Monika Kilijanek i Iwona Szawłowska z klasy VIb

 


  

Zwierzenia kota Leosia  cz.2

No i dostałem nowe szelki, niestety. Wprawdzie są w pięknym niebieskim kolorze, który dobrze się komponuje z moim czarnym futerkiem, ale chyba ich nie polubię.
   Moje opiekunki, Monika i Ola zdecydowały, że wyprowadzą mnie na spacer przypiętego do szelek w trosce o moje bezpieczeństwo. Najpierw założyły mi szelki pod brzuchem, a ja protestowałem i płakałem, bo wiedziałem co potem mnie czeka. Następnie dopięły do szyi smycz i gotowe! Położyły mnie na szafce, abym poczekał, gdy założą buty i płaszcze. Potem otworzyły drzwi, lecz ja położyłem się na brzuchu i mocniej protestowałem. Wzięły więc mnie na ręce i po chwili wyniosły na pole, wtedy znowu położyłem się na brzuchu i nie chciałem dalej iść. Tym razem nie podniosły mnie. Myślały, że będę maszerował samodzielnie, gdy one będą posuwać się do przodu. Postanowiłem spróbować przejść parę kroków. Ja lubię chodzić z przodu, bo nie lubię, żeby ktoś mnie wyprzedzał. One jednak podeszły zbyt blisko, więc znowu położyłem się na brzuchu.
Po chwili dziewczynki zdecydowały, że jak na pierwszy raz, to wystarczy spaceru i zabrały mnie do domu. Postanowiły powtórzyć spacer następnego dnia.
   Cieszyłem się z powrotu do domu, bo lubię ciepło i mój wygodny fotel, na którym spędzam całe dnie. Pewnie dlatego zabierają mnie na dwór, żebym się trochę rozruszał.
   Pomyślałem sobie, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na spacer, to na pewno bez szelek.

Monika Czelakowska klasa VIb

 


  

Orlęta Lwowskie (cz.3)

 

Bitschan Jurek  Miał lat 14 i zginął od dwóch eksplodujących, ruskich pocisków, dnia 21 listopada na cmentarzu Łyczakowskim, przy odsieczy Lwowa. Jego ówczesny dowódca, że Jurek począwszy od wieczora 20 listopada aż do rana 21 listopada i jeszcze później stał bez przerwy na posterunku, a ostatnie godziny swego życia strzelał, ostrzeliwany przez nieprzyjaciela. Gdy padł, matka jego, Aleksandra Zagórska komendantka Ochotniczej Legii Kobiet walczyła na innym odcinku. Ojczym odnalazł Jurka, leżał na skrwawionym śniegu, okryty białymi chryzantemami.

„W granatowym mundurku, wątlejszy od chabin,

Nie pacholę, lecz dziecko, pomykał zaułkiem.

Gdzież ty wleczesz ten większy od siebie karabin?

Dokąd chłopcze?”

 

Jurek, przed wyjściem z domu, napisał list:                               „Kochany Tatusiu!

Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, a wojska braknie ciągle dla oswobodzenia Lwowa. Z nauk zrobiłem już tyle, ile trzeba było. Jerzy”.

 


  

„Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim”

   Na początku listopada, jak co roku, obchodziliśmy dni pamięci o tych co odeszli, których już nie ma wśród nas - Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki. Polska tradycja nakazuje odwiedzenie w tych dniach grobów naszych bliskich, zapalenie zniczy, złożenie wieńców i kwiatów. Odwiedzając miejsca wiecznego spoczynku warto zastanowić się nad przemijaniem, przywołać wspomnienia. Jest to dobry moment na refleksje, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Czy jednak wystarczy kupić kwiaty, zapalić znicze, odmówić modlitwę, aby oddać hołd naszym bliskim zmarłym? Może jest to okazja, aby poświęcić Im trochę więcej czasu. e dni niech będą zachętą do zadumy, do przemyśleń o przemijającej historii, którą warto utrwalić dla potomnych. Kultywowanie tradycji zmarłych członków rodziny, to również wielkie bogactwo i wspaniała dla nas lekcja bo „człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim”

 

Przeminie życie całe kiedyś-

Przeminie światło i my przeminiemy

I koniec nasz początkiem stanie się wieczności,

Gdy wszystko wejdzie do Twojej światłości!

Kiedy świat cały w godzinie ostatecznej

Przed śmiercią stanie i zada pytanie

Czy jestem Ciebie godzien mój Boże i Panie?

I wtedy wszyscy co do Ciebie należeli

Staną z czołem pewnym przed żywiołem

Nie bojąc się śmierci idą spać ze spokojem!

Marta Czerwińska


 

Zwierzenia kota Leosia   cz.1

Nazywam się Leonard. Jest to moje drugie imię. Dzisiaj już nie pamiętam, jak się dawniej nazywałem. Przez wiele lat żyłem sobie spokojnie na kanapie u moich poprzednich właścicieli, wcale nie wychodząc na zewnątrz, lecz nadszedł taki dzień, w którym zachorowałem. Moi właściciele stwierdzili, że ta choroba jest nieuleczalna, więc po kilku dniach wyrzucono mnie na dwór. Oprócz chorych nerek dokuczał mi jeszcze popsuty ząb, który mnie bardzo bolał. Błąkałem się po parkingu, mój stan się pogarszał i nie wiedziałem co ze mną będzie. Pewnego dnia zobaczyły mnie dwie dziewczynki, wzięły mnie na kolana i zaczęły głaskać. Chętnie skorzystałem również z ich poczęstunku, byłem bardzo głodny. Dziewczynki zaczęły się zastanawiać, co ze mną zrobić?. Zdecydowały się pójść po swoją mamę i poprosić ją o pozwolenie zabrania mnie do domu, bo zbliżał się wieczór, a ja byłem chory, zmarznięty i samotny. Mama zgodziła się, abym z nimi zamieszkał. Dziewczynki nazwały mnie Leonard. Dostałem swój własny wiklinowy koszyk i kolorowe miseczki na jedzenie. Po dwóch dniach, kiedy się trochę wzmocniłem, moje nowe opiekunki zaniosły mnie do weterynarza, który zalecił specjalne leczenie moich chorych nerek i usunął mi bolący ząb. Po kilku dniach poczułem się już całkiem dobrze.  Już pamiętam, że moje dziewczynki maja na imię Monika i Ola. Bardzo podoba mi się moje nowe imię, szczególnie zdrobnienie Leoś. One ciągle wymyślają coś nowego. Lubię z nimi przebywać w domu, wygrzewając się na ciepłym, miękkim fotelu. Ostatnio wymyśliły, że kupią dla mnie szelki, by wyprowadzać mnie na dwór. One pewnie jeszcze nie wiedzą, że dorosłe koty nie lubią szelek. Nie będę się jednak martwił na zapas.

Co będzie, to będzie.

                                                                                                                                                                      Monika I Ola Czelakowskie z klasy VIb 

  


Walentynki w ...październiku? 

 A właściwie przez cały okrągły rok. To by było najlepiej, prawda? Chociaż z miłosnymi uniesieniami bywają problemy…Bo czy to TEN, czy zauważył mnie, czy też spogląda? No i jak to wszystko sprawdzić, skoro Facet nie mówi wprost o swoich uczuciach,a właściwie wstydzi się. Wstyd to i nam można przypisać…Kochana, nie wstydź się zauroczenia lub pierwszej (kolejnej?) miłości! Bo i czego tu się obawiać? Że koleżanki nie mają o nim dobrego zdania? Najważniejsza jest przecież Twoja opinia! A może boisz się, że Twoja przyjaciółka zupełnie „niechcący” poda tego newsa dalej i dalej aż dojdzie on do Dyrektora, Ciała Pedagogicznego, Pani Sekretarki, Pielęgniarki, Księgowej, Kucharki, Pana Woźnego no i do Pana Ukochanego. Moja babcia powiedziałaby „no i klops”. Kurka, nie lubię klopsów! Ty też nie? W takim razie poproś przyjaciółkę o to, by i ona się Tobie zwierzyła. Będzie Ci raźniej, a na dodatek będzie to coś w rodzaju paktu- ona nie wypapla, bo będzie się obawiała, że jej tajemnica rozejdzie się po szkole. Uff, sekret będzie bezpieczny.I jeszcze jedno - jeżeli uczucie jest prawdziwe, to nie będziemy się go wstydzić. Dziewczyno po drugiej stronie gazetki! Jeżeli podoba Ci się jakiś chłopak, pamiętaj że najpierw musisz poświęcić parę chwil na przyjaźń. Jeżeli to uczucie pojawiło się nagle, to jest toraczej zauroczenie. Najlepiej się z nim zaprzyjaźnij, a potem można myśleć o pierwszym etapie zakochania. Jeżeli jednak jest to na siłę „sklejanie” dwóch osób, to powodów do wstydu może być w efekcie więcej…                                                                                                               

                                      Aleksandra Solecka

 


 

Zwierzęta w zimie

Zbliża się zima. Nie tylko my się do niej przygotowujemy gromadząc opał, czy robiąc przetwory. Również w przyrodzie możemy zaobserwować zmiany świadczące o przygotowaniach roślin i zwierząt do przetrwania trudnego okresu zimowego. Z drzew opadają liście, by wiosną wypuścić nowe. Więdną trawy i trzciny. Dotychczas zielona, wodna roślinność przybiera barwy brązu i szarości. Jedynie drzewa iglaste pozostają zielone, kontrastując z żółtoczerwonym światłem. Wyjątek stanowi modrzew, który jako jedyny na zimę zgubi swoje igły. Letnie ptaki: bociany, gęsi i i czaple już odleciały. Przylatują ptaki, które u nas zimują. Barwa zwierząt też się zmienia, sierść gęstnieje i jaśnieje. Wiele zwierząt jeszcze żeruje by gromadzić zapasy tłuszczu  na zimę.. W ten sposób chce przetrwać ten czas niedźwiedź, zając, borsuk czy łasica. Inne zwierzęta robią zapasy. Na przykład wiewiórki zbierają żołędzie i orzechy. Ale są zwierzęta, które będą potrzebowały pomocy człowieka. Do nich należą m.in.. sarny i jelenie. Podczas mrozów, gdy pola i lasy są zasypane śniegiem będą korzystać z siana gromadzonego w paśnikach. Jeżeli chcemy dokarmiać w zimie ptaki, to pamiętajmy, że one przyzwyczajają się do miejsc w których są  karmione. Pamiętajcie o zwierzętach, zimową porą, wiele z nich jest zależnych od człowieka. Pomóżcie im.

Katarzyna Beker

Klasa VI b

 


 

Szkolna Gazetka „Buda” ogłasza

 Konkurs pt.   „Jak to w szkole bywało…”.

Regulamin konkursu:

1. W konkursie może brać udział cała klasa, grupa uczniów lub jeden uczeń.

2. Praca może mieć postać:

· prezentacji multimedialnej (Power Point)

· pokazu zdjęć (slajdów)

· filmu video

3.     Czas pokazu nie może przekraczać 10 minut.

4.     Przy pokazie wymagany jest komentarz jednego ucznia

5.    W przygotowaniu pokazu może pomagać rodzic, jednak  ostatecznie praca ma być prezentowana przez ucznia

6.   Ocenie pracy będzie podlegać

· wartość merytoryczna (właściwe ujęcie tematu)

· wartość wizualna

· wkład pracy

· sposób prezentacji

Tematyka pracy powinna dotyczyć Waszych przeżyć związanych z klasą, szkołą. Może dotyczyć jakiegoś wydarzenia ( np. wycieczki, imprezy klasowej) lub poruszać tematy Wam bliskie (zajęcia pozalekcyjne - szkolne i pozaszkolne, Wasze zainteresowania i pasje)

Zgłoszenia - w bibliotece


 

Wielkie uznanie dla uczniów klasy IVb: Ani Wróbel, Oli Soleckiej i Szymona Michałka za odwagę i chęć współpracy ze szkolna gazetką. Witamy najmłodszych redaktorów. Szczególne uznanie dla jedynego chłopaka - Szymona. Mamy nadzieję, że godnie będzie reprezentował swoich kolegów.

Przed Wami drugie wydanie naszej gazetki. Mamy nadziejęże będzie się Wam podobało.

  


 

Czym interesują się nasi chłopcy?

Redaktorki naszej gazetki pytały się naszych szkolnych kolegów o ich zainteresowania. Oto wyniki ankiety:

Interesują się przede wszystkim: grami komputerowymi, strategicznymi, strzelankami, grami RPG.

Ich ulubione przedmioty to: matematyka, język angielski, WF, plastyka i informatyka. Niektórzy wybrali fizykę, astronomię i ...harcerstwo.

Filmy, które oglądają to głównie kino akcji. Muzyka: hip-hop, szanty!!! I metal. Lubią również rowery i samochody (Ferrari, ).

Książki - mało tytułów potrafili wymienić - obecnie najpopularniejsze są „Opowieści z Narnii”

 

 


 

 Bez porządnej biblioteki w porządnej szkole porządnie uczyć się nie da.

 Jadwiga Andrzejewska

 W 1971 roku powstało Międzynarodowe Stowarzyszenie Bibliotekarzy Szkolnych. Organizacja ta zajmuje się problemami bibliotek oraz bibliotekarzy szkolnych. I właśnie to Stowarzyszenie w 1999 roku zainicjowało Międzynarodowe Święto Bibliotek Szkolnych. Obchodzone jest w czwarty poniedziałek października. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na ogromną rolę bibliotek w życiu szkoły, w nauce i rozwijaniu zainteresowań czytelniczych.

 

 

24 października Międzynarodowe Święto Bibliotek Szkolnych

 

 


Wywiad z Dyrektorem naszej szkoły

panem Jarosławem Cieślińskim:

Z okazji Dnia Chłopaka chciałybyśmy zadać naszemu Panu Dyrektorowi, przedstawicielowi całej męskiej społeczności w naszej szkole kilka pytań:

Jaka jest pana ulubiona potrawa?

-Mam wiele ulubionych potraw, ale najbardziej lubię placek po węgiersku.

Czego nie zjadłby pan za żadne skarby?

-Kożucha z mleka

Jakiego rozmiaru buty pan nosi?

-Noszę rozmiar 42,5 albo 8,5. zależy jaka rozmiarówka, czy amerykańska czy europejska.

W jakim dniu tygodnia się Pan urodził?

-W tym roku w piątek 10 października.

Jaki jest pana ulubiony program telewizyjny?

-Generalnie nie oglądam telewizji dla programów. Oglądam programy sportowe, publicystyczne, to głównie mnie interesuje.

Jaki jest tytuł ostatnio przeczytanej przez pana książki?

-„Dolina nicości” i „Historia Tybetu”

O której godzinie Pan wstaje w dni wolne od pracy?

-Różnie, jak mam jakieś wyjazdy to bardzo wcześnie a jak ich nie mam to Ok.. 9.00.

Grzybobranie czy wędkarstwo. Która forma spędzania czasu bardziej panu odpowiada?

-Ani jedna ani druga, ale jeśli miał bym wybierać to grzybobranie, bo można chociaż pochodzić po lesie.

Komputer, komórkę czy kompas, która z tych rzeczy zabrałby Pan na bezludną wyspę?

-Mając tylko te trzy przedmioty do wyboru to raczej komórkę, bo może być ona jednocześnie komputerem i kompasem. Ale tak na prawdę to bym z tych przedmiotów zrezygnował, bo na bezludnej wyspie najważniejszy jest kontakt z naturą.

Wymarzony  samochód, luksusowy dom czy bezpłatne bilety lotnicze - która z tych rzeczy sprawiłaby największą radość?

-Jeśli miałbym wybierać z tych rzeczy to  bezpłatne bilety, bo do końca  życia mógłbym się dostać tam gdzie chcę i co roku albo częściej bym wyjeżdżał.

Dziękujemy za wywiad i życzymy wszystkiego najlepszego z okazji Dnia chłopaka.

Kasia Beker, Natalia  Łozińska. Martyna Rencz

 


Wywiad z Panem Czesławem Salatyckim, konserwatorem

w naszej szkole, przeprowadzony z okazji Dnia Chłopaka

-Jak najbardziej lubi Pan spędzać wolny czas?

-Na mojej działce.

-W którym dniu tygodnia się Pan urodził?

-W piątek i to 13

-Kim chciałby Pan być, gdy był Pan w naszym wieku?

-Oj zupełnie nie pamiętam, ale na pewno miałem jakieś marzenia jak każdy mały chłopiec może chciałem być strażakiem albo policjantem.

-Do jakiej epoki cofnął by się Pan gdyby to było możliwe?

-Chyba do średniowiecza i zostałbym rycerzem.

-Jaki jest Pana ulubiony napój?

-Woda mineralna

-Czy lubi Pan swoja pracę ?

-Tak nawet mi się podoba

-Jaki jest pana ulubiony sport?

-No, oczywiście piłka nożna

Dziękujemy za wywiad.

 

 

 


Orlęta Lwowskie (cz.2)

„Ojczyzno Święta bądź pozdrowiona przez tych,

 co z duma za Ciebie mrą”

 Antoś Pietrykiewicz lat 13, był uczniem II klasy gimnazjalnej, padł z bronią w ręku na Persenkówce. Był najmłodszym żołnierzem w oddziale Góry Stracenia. Generał Roman Abraham wnioskował do marszałka Piłsudskiego o nadanie Antosiowi Krzyża Virtuti Militari. Marszałek zaakceptował te propozycje. Pozostał on do dzisiaj najmłodszym kawalerem tego orderu.

 

Mamo najdroższa bądź zdrowa!
Do braci idę w bój;
Twoje uczyły mnie słowa,
Nauczył przykład Twój.

Pisząc to Jurek drżał cały,
Już w Mieście walczył wróg...
Huczą armaty, grzmią strzały,
Lecz Jurek nie zna trwóg.

Wymknął się z domu, biegł śmiało,
Gdzie bratni szereg siał,
Chwycił karabin w dłoń małą,
Wymierzył celny strzał.

Toczy się walka zacięta...
Obfity śmierci plon,
Biją się lwowskie Orlęta,
Ze wszystkich Lwowa stron.

 

 

 

 


Rok szkolny 2007/2008

(fragmenty gazetek dotyczące kronik szkolnych i klasowych)


  Z kronik szkolnych....  

Rok szkolny 1976/77
Wielka impreza choinkowa w szkole
 „Wtorek 22.II.1977r. Nareszcie nadszedł dzień oczekiwany z niecierpliwością przez dzieci i młodzież z całej szkoły. Artyści przyjechali. Pod salą gimnastyczną tłok. Kiedy rozpocznie się impreza? Jak wyglądają? Co z tymi wężami?
 Aktorzy warszawscy: Zofia Raciborska z „Jackiem i Agatką”, Teresa Niewiaromska - znana kompozytorka, Mieczysław Gajda.
 Były piosenki, skecze, wiersze, konkursy z nagrodami - jednym słowem - wspaniała zabawa. Dzieci a także młodzież we wspaniałych strojach. Są Indianie, piraci, kowboje, rycerze, damy dworu, cyganki. Jeden strój ładniejszy od drugiego. Na razie wszyscy zapatrzeni w olbrzymie węże - boa. Za chwilę jednak wszyscy ruszą w tan- a wtedy zawiruje cała sala. Takiej zabawy jeszcze w szkole nie było. Dziękujemy organizatorom.”
 
 

 


 

Z kronik klasowych...

ROK SZKOLNY 1983/1984  Wych. klasy IVb  Elżbieta Kapluk

Oto fragment kroniki klasowej (pisownia oryginalna)

„Dnia 13 XII 83 r z przed szkoły nr 11 w Opolu wyruszyliśmy na wyspę Bolko. Mieliśmy przynieść sanki bo jechaliśmy na górki. Na drugi dzień przyjechała Nyska i zabrała wszystkie sanki a także paru u

 

 
Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac: niektórzy jako nauczyciele.
***
 
W średniowieczu ludzie całe życie czekali na śmierć i cieszyli się jak umarli.
***
 
W średniowieczu drogi były tak wąskie, że mogły się minąć tylko dwa samochody.
***
 
Maszyny proste są to bardzo skomplikowane urządzenia.
***
 
Za człowiekiem pierwotnym chodził pies i lizał do po piętach.
***
 
Gramatyka nie jest wesoła, ale złośliwa.
***
 
Kukułka należy deptaków przelotnych, ponieważ skacze z jednego drzewa na drugie.
***
 
 
Jurek był niegrzeczny i bił mnie po jednym, a potem po drugim dzwonku.

 

 


 Rok szkolny 2008/2009

  Szkolne wycieczki

  Dzień Matki - historia i tradycja

   Historia Opolskiego Ogrodu Zoologicznego

Moim zdaniem….

Zwierzenia kota Leosia część 6

Zwierzenia kota Leosia część 5

 

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich